PromowaneWywiady

Co się dzieje w Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko”?

Rozmowa z Grzegorzem Harasymiukiem, prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko” w Gdańsku z red. Piotrem Olejarczykiem, z portalu Onet.

Piotr Olejarczyk, Onet: Panie prezesie, mieszkańcy protestują pod siedzibą spółdzielni. Mówią, że mają dosyć pana rządów. Pytają się, gdzie są ich pieniądze i kiedy wreszcie będą mogli wprowadzić się do swoich mieszkań. Skąd taka temperatura dyskusji?

Grzegorz Harasymiuk, prezes  Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko”: Wierzytelności zostały zajęte przez komornika na podstawie – naszym zdaniem – wprowadzenia go w błąd. Chodzi o klauzulę wykonalności od firmy Specbud. Gdyby nie postępowanie egzekucyjne, prawdopodobnie już za miesiąc przekazywalibyśmy mieszkańcom inwestycji „Przy Oczkach” pierwsze lokale. 50 lokali z 87 z „Płocka Park” już zostało przekazanych. Natomiast inwestycja „August” została wstrzymana ze względu na spór z firmą Specbud.

Czego dotyczy ten spór?

(…)

Nic pan nie ma sobie do zarzucenia w tej całej sprawie?

Oczywiście, że mam.

Co ma pan sobie do zarzucenia?

Że tak długo pozwoliliśmy na funkcjonowanie firmy Specbud.

Jeden z mieszkańców podczas listopadowego protestu mówił mi, że wpłacił setki tysięcy złotych, miał otrzymać mieszkanie miesiące temu, a budowa wciąż jest nieskończona.

Jakie to były pieniądze? Trzysta, czterysta, pięćset tysięcy?

Około 200 tys. zł. To dosyć dobra cena za mieszkanie 50 metrowe, prawda?

Ale ten człowiek wciąż nie może się wprowadzić do swojego mieszkania.

Jaka to była inwestycja? Ile miesięcy czeka? Nie rozmawiajmy na poziomie ogólności. Mieliśmy oczywiście perturbacje. Ale u nas jest dlatego taka sytuacja, bo my nie zarabiamy na budowaniu. U nas metr kwadratowy na osiedlu „Przy Oczkach” i „August” to jest około 4 tys. zł, natomiast „Na Stoku” to jest 4200 zł. Jak widać, te ceny są nieadekwatne do cen rynkowych.

Panie prezesie, ile spółdzielnia prowadzi obecnie inwestycji mieszkaniowych?

„Na Stoku”, „August”, „Oczka”, „Wietrzne Wzgórza”, „Płocka Park”.

Czy spółdzielnia rozpoczyna nowe inwestycje?

Dopóki nie zakończymy inwestycji „Oczka” i „August”, nie będziemy rozpoczynać kolejnych.

To jeszcze raz, te wszystkie inwestycje, kiedy według Pana zostaną zakończone?

W przyszłym roku.

W przyszłym roku ludzie będą mogli wprowadzić się do swoich mieszkań?

Jeżeli nie dojdzie do żadnych ekstremalnych sytuacji, tak.

Co to znaczy ekstremalne sytuacje?

Kilka dni temu Paweł Ziomek z firmy Specbud stwierdził, że już koniec jego oczerniania i wysłał mi wieczorem esemesy, że tak dalej być nie może. Jeżeli egzekucja komornicza, która naszym zdaniem jest bezzasadna, zostanie umorzona, to pierwszy, może drugi kwartał 2020 roku będą pierwsze akty notarialne do przeniesienia własności.

Na jaką kwotę zadłużona jest spółdzielnia?

Co to znaczy zadłużona?

Ile pieniędzy brakuje w Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko”?

Nic.

Nic? A te doniesienia, że komornik wszedł na konto spółdzielni i m.in. dlatego GPEC wyłączył ogrzewanie mieszkańcom spółdzielni?

Nie było takiej sytuacji. Środki na opłacenie mediów były na kontach Spółdzielni. Media zostały opłacone, a przerwa w dostawie ciepła wynikała z wysokich temperatur panujących w tym czasie na terenie Gdańska, a nie z niezapłaconych faktur.

Rozmawiałem z mieszkańcami, którzy z imienia i nazwiska mówią, że nie mieli ogrzewania przez 2 tygodnie.

Niemożliwe. Widzi pan, w tym roku później włączyliśmy ogrzewanie, a nie je wyłączyliśmy.

Nie miało to więc żadnego związku z tym, że były długi w spółdzielni?

Nie. Była perturbacja, jeżeli chodzi o płatności z GPEC, ale to nie miało żadnego wpływu na wyłączenia. GPEC żyje z tego, że sprzedaje nam ciepło. Mamy taki węzeł „Tarnowska 1”, który obsługuje 25 budynków. Koszt na tej części osiedla jest o 30 procent wyższy niż tam, gdzie są indywidualne węzły. Dlatego więc jak najpóźniej chcemy włączać te węzły.

Na wszystkie państwa inwestycje wszedł komornik. Sprawa skończy się w sądzie?

Sprawa cały czas się toczy. Liczę, że jeszcze w tym roku będzie wyjaśnienie.

A jeżeli państwo przegrają sprawę z firmą Specbud, to czy spółdzielni grozi bankructwo?

Raczy pan żartować. Majątek spółdzielni wynosi ok. 130 mln zł,  roszczenia wysuwane wobec nas, które w naszej ocenie są bezzasadne, wynoszą ok. 3 mln, zatem upadłość spółdzielni nie jest możliwa.

Mieszkańcy skarżą się też, że odcina im pan dostęp do dokumentów. Chodzi m.in. o protokoły walnych zgromadzeń członków. Mieszkańcy skarżą się, że nie mają dokładnych informacji, kto brał udział w takich zgromadzeniach, kto głosował w wyborach do rady nadzorczej.

Nie zgadzam się z tym. Wszystkie osoby, które zgodnie z regulaminem wystąpiły, otrzymały te dokumenty. Jestem świeżo po cyklu spotkań ze wszystkimi mieszkańcami, podczas których odpowiadałem na mnóstwo pytań, wyjaśniałem wszelkie wątpliwości.

Na jednym z protestów usłyszałem od mieszkańców, że organizuje pan walne zgromadzenia członków poza dzielnicą, nie informuje pan o nich mieszkańców, a przy wyborze członków rady nadzorczej pojawiają się jakieś osoby z zewnątrz, które mają pełnomocnictwa do głosowania.

Działamy zgodnie ze statutem i regulaminem. Wszystkie osoby, które zostały wybrane do Rady Nadzorczej – KRS zweryfikował legalność i zasadność tych wyborów. Rozumiem, że jeżeli ktoś jest niewybrany i na tych protestach krzyczy, że „jest nielegalnie”, to tak samo jak na wyborach prezydenckich czy do Sejmu. Pewne partie podnoszą, że są w pewnych mediach forowane, a w innych nie.

Czy prawdą jest, że doszło do takiej sytuacji, o której można przeczytać na stronie „Ratujmy Ujeścisko”…

Trudno jest mi się odnosić do szeregu anonimowych internetowych wpisów. Dziś internet daje ogromne możliwości do przedstawiania rozmaitych fake newsów, przekłamań, czy też głoszenia mowy nienawiści, która może prowadzić do prawdziwych dramatów.

Czy prawdą jest, że osoby z władz spółdzielni miały firmy, które wykonywały kontrakty dla spółdzielni?

Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Nie chcę pan odpowiedzieć.

Ja chcę, ale niech pan zapyta o konkrety. To jest pytanie w stylu „czy to prawda, że ktoś ma dwie kochanki albo trzy”.

Pytanie jest proste. Czy doszło do sytuacji, że władze spółdzielni mają firmy, które wykonują kontrakty dla spółdzielni.

O kim Pan myśli, mówiąc „władze spółdzielni”?

Na przykład rada nadzorcza.

Rozumiem. Statut określa zasady konkurencyjności i współpracowania podmiotów. Jeżeli rzekomo doszło gdzieś do złamania prawa i ktoś o tym wie, powinien bezzwłocznie powiadomić prokuraturę.

To a propos prokuratury. Mam potwierdzenie od Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, że w listopadzie zostało wszczęte postępowanie ws. nadużycia uprawnień przez zarząd spółdzielni Ujeścisko, m.in.  sprawa dotyczy inwestycji wykonywanymi przez spółdzielnie.

Tak jest. Już byłem przesłuchiwany w tej sprawie, w październiku na policji i w listopadzie w prokuraturze.

To jest normalna sytuacja? Bo pan to mówi z takim spokojem, tak jak by to był dla pana dzień jak co dzień.

Jestem spokojny, bo działam uczciwie i zgodnie z prawem. I pomimo spraw, które się toczą, pomimo kontroli skarbowych, nie ma żadnego potwierdzenia, że coś jest nie tak. Nie chodzi o to, że to jest dla mnie łatwa sytuacja. Nie, to wszystko jest bardzo czasochłonne i odciąga nas od pracy. Natomiast my wiemy, co robimy i odpowiadamy za pewne perturbacje. Dla przykładu, toczy się jeszcze inwestycja „Płocka Park” i na 50 domów 87 jest oddanych. Niestety wykonawca popadł w zadłużenie, przystąpił do sanacji. Mimo tego, że zostało zasądzone dla spółdzielni 1,5 mln zł odszkodowania, propozycja układowa w tej restrukturyzacji, sanacji jest na poziomie 15 procent tej wartości, płaconych w równych, 12. kwartalnych ratach. Czyli dostaniemy 225 tysięcy złotych przez 3 lata. Proszę mi wierzyć, staramy się jak najbardziej rzetelnie doprowadzić do zakończenia wszystkich tych inwestycji, ale nie na wszystko mamy wpływ.

W Sądzie Apelacyjnym toczy się postępowanie ws. tego czy został pan wybrany członkiem zarządu zgodnie z prawem?

Nie, nie przypominam sobie tego. Wydaje mi się, że nie.

Czy ostatnio były podwyżki dla władz spółdzielni Ujeścisko?

Pięć lat temu były pierwsze i ostatnie podwyżki. To, o czym pan mówi, to była ta tabela, która już podobno chodzi po sieci…

To jednak czyta pan stronę „Ratujmy Ujeścisko”.

Nie, dowiedziałem się o tym od mieszkańców. Ta tabela to była propozycja podniesienia widełek dla pracowników, którzy przychodzą – ze względu na Dobrą Zmianę – bo nikt nie chce przyjść do pracy za 2 tys. zł netto. Ta tabelka była przygotowana dla Rady Nadzorczej, która miała podjąć decyzję, czy zmieniamy widełki wynagrodzeń. I to miała być propozycja na to, byśmy mogli pozyskać nowych pracowników. To i tak będzie wpływało na całokształt, bo spółdzielnia przygotowując stawkę eksploatacyjną, musi odnieść się do stawki prądu, ogrzewania, wody, podatków, śmieci. Nawet jeżeli byśmy przyjęli maksymalne kwoty wynagrodzeń z tej tabeli, to wzrost wynagrodzeń byłby na poziomie wzrostu eksploatacji na każdy metr mieszkania w spółdzielni rzędu 17 groszy.

Ostatnio sytuacją w państwa spółdzielni zainteresował się m.in. poseł Kacper Płażyński z Prawa i Sprawiedliwości, który chce by temat przejęło nawet ministerstwo. Politycy twierdzą, że w żaden sposób nie można pana odwołać i potrzebne są pewne zmiany w prawie, na poziomie ogólnopolskim.

To jest nieprawda, że nie można mnie odwołać. Pytanie tylko, dlaczego akurat politycy mieliby mnie odwoływać?

To co by się musiało stać, aby zrezygnował pan z funkcji prezesa?

Wola mieszkańców. Te 30 osób, które przyszło protestować pod spółdzielnię, to jest większość czy mniejszość?

Jak byłem ostatnio, protestowało więcej ludzi. Było więcej niż sto osób.

Jest 1800 członków spółdzielni, a mieszka tutaj około 3500 ludzi. I sto osób ma decydować o większości? Znowu popadamy w skrajność. Szanujmy zasady demokracji.

Pan ostatnio spotkał się też z wiceprezydentem Gdańska, bo miasto ogłosiło, że chce pełnić tutaj rolę swoistego mediatora. Jak to spotkanie wyglądało?

Przedstawiliśmy sytuację, miasto przedstawiło swoje pomysły. Uważam, że należy docenić dobre intencje i chęć pomocy z każdej strony, także ze strony miasta, tym bardziej, że w całej tej sytuacji obok mieszkańców także i my jako zarząd spółdzielni jesteśmy poszkodowani przez działania jednego z przedsiębiorców.

Czy wiceprezydent postulował, żeby pan zrezygnował?

Nie. To spotkanie było o naszych zobowiązaniach i o tym, co się stało. Dlatego spotkaliśmy się w poniedziałek, bo w czwartek była sesja rady miasta, a we wtorek był poseł Kacper Płażyński z briefingiem. To taki logiczny ciąg zdarzeń, nie sądzi pan?

Jak będzie wyglądała sytuacja w Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko” w 2020 roku? Co do tego czasu się zmieni?

Myślę, że dużo się zmieni. Ale wbrew pozorom, najmniej zależy tutaj ode mnie. Ja mogę zrezygnować, ale co dalej? Na tym zależy firmie Specbud, żebym ja zrezygnował i żeby ta firma mogła się bezpodstawnie wzbogacić. Pan Ziomek z firmy Specbud oczekuje 5 mln zł, w ramach swoich bezpodstawnych roszczeń. Nalicza obie kary, które są nieuzasadnione w żadnym kodeksie cywilnym. Nalicza sobie 10 procent wartości kary plus 20 procent inwestycji za to, że on jej nie zrealizował. W czwartek 5 grudnia zaproponował spotkanie w kancelarii prawniczej i tam przedstawił nam swoje roszczenia na 28 mln zł. A do negocjacji zaproponował już 5 mln zł. W jednym z programów telewizyjnych przyznał wprost, że kwota 28 mln zł jest zawyżona. Czy mam rozumieć, że godząc się na otrzymanie 5 mln oddaje nam 23 mln zł? A może chodziło o próbę bezpodstawnego wzbogacenia się w wymiarze 23 mln zł? Jak Pan widzi – wątpliwości już na tym etapie są bardzo poważne.

Do czasu, kiedy ta sprawa się toczy, komornik nie wejdzie na konto spółdzielni, by zabezpieczyć te roszczenia?

Komornik przyjmuje ich roszczenia, ale w związku z tym, że jest zawieszenie, składa je do depozytu. Jesteśmy w tzw. pacie. Specbud nie ma pieniędzy i my również.

W 2020 roku sprawa tych roszczeń się wyjaśni? W tę lub drugą stronę?

Tak zakładamy.

Co pan by powiedział mieszkańcom Ujeściska, członkom pana spółdzielni?

Chcemy, aby emocje opadły. Aby nie podejmować decyzji pod wpływem emocji. Oczywiście, że popełniliśmy błędy. Te inwestycje nie miały się toczyć wszystkie w jednym terminie. Miała się skończyć „Płocka Park”, „Oczka”, „August” i dopiero wtedy mieliśmy zacząć „Wietrzne Wzgórze”. Ale tak się nie stało, i teraz nie możemy zamknąć drzwi i pójść do domu. Dokończymy to,  do tego czasu nie będziemy rozpoczynać kolejnych inwestycji. Uważamy, że w przyszłym roku będzie już lepiej. Tylko lepiej.

Wywiad ukazał się na łamach portalu Onet: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/gdansk-protesty-pod-sm-ujescisko-rozmowa-z-prezesem-harasymiukiem/dwpyf2w

Autor
×
Latest Posts